Twoje dziecko się nie uczy?

Twoje dziecko nie uczy się, dostaje złe stopnie, odmawia współpracy, nie koncentruje się na zadaniach? 

Wiele razy słyszałam od rodziców:

„Jest uparty jak osioł, nie da się go przekonać!”

„To straszny leń, najchętniej nic by nie robił.”

„On jest zupełnie nieodpowiedzialny, nie myśli o przyszłości.”

Jeśli zdarzyło Ci się tak mówić lub myśleć o swoim dziecku – koniecznie CZYTAJ DALEJ.

Patrzymy na dziecko swoim dorosłym rozumem, oceniamy sytuację według oczywistych dla nas schematów. Widzimy dużo szerzej i dalej, niż „tu i teraz”, wieloma rzeczami się już nie przejmujemy, nasza wiedza i doświadczenie pozwalają nam postrzegać rzeczywistość inaczej, niż dziecku.

To tak zwana przepaść pokoleniowa, która zawsze była i będzie. Nie ma sensu z nią walczyć, przekonywać się wzajemnie. To tak, jakby profesor nauk humanistycznych spierał się z profesorem matematyki stosowanej, która z dziedzin jest bardziej wartościowa, albo jeden drugiego pouczał jak prowadzić badania. Każdy ma swoje racje, swoje doświadczenia, swoje cele. Te różnice trzeba po prostu przyjąć, zaakceptować, zaufać tej drugiej stronie, dać jej prawo do swojego świata i swojego zdania.

Powiesz:

„No dobrze, wszystko fajnie, ale co z tymi dwójami, nieprzeczytanymi lekturami i awanturami?? Jak tak dalej pójdzie moje dziecko w przyszłości będzie zamiatać ulice, a ja chcę dla niego lepszego życia!”

Tak, wiem, że się martwisz. Wiem, że chcesz dla swojego dziecka jak najlepiej. Dlatego jestem pewna, że zależy Ci na odnalezieniu faktycznych przyczyn problemów. Chcę Ci powiedzieć, że najczęściej nie są nimi upór, lenistwo czy nieodpowiedzialność. To dlatego właśnie robienie dziecku wyrzutów, czy szukanie „lekarstwa na lenistwo” nie przynosi rezultatu.

Aby poznać przyczyny problemów musimy zostawić za drzwiami wszystkie nasze schematy i oczywistości, a potem spróbować spojrzeć na świat oczami kilku czy kilkunastolatka. Może się to wydawać kosmicznie trudne, ale znam na to sposób! Potrzebujesz po prostu przewodnika i będzie nim Twoje dziecko.

Co robić? Wystarczy przestać gadać i zacząć słuchać. Gdy dziecko poczuje Twoją otwartość i chęć zrozumienia opowie Ci o wszystkim. Ważne, abyś podczas rozmowy nie oceniał, nie dawał rad, a słuchał – potakiwał, mhm-ychał, zadawał pytania i słuchał dalej. Po prostu przyjmij to, co czuje i myśli dziecko.

Wtedy się okaże, że za problemami szkolnymi nie stoją lenistwo, upór czy nieodpowiedzialność.
Problemy w nauce

Porozmawiaj więc z dzieckiem, słuchaj bardzo uważnie i nie lekceważ ani jednego słowa.

Jeśli dziecko powie Ci: „Nie mam przyjaciół, a Ciebie nigdy nie ma w domu, jest mi smutno i nie mam ochoty się uczyć.” to znaczy, że te kwestie trzeba rozwiązać. Nie skwitować „Och, dziecko, co Ty wymyślasz, są gorsze problemy, nic więcej nie musisz teraz robić, tylko się uczyć.”

Pamiętasz Piramidę Maslowa? Uwielbiam teorię hierarchii potrzeb, gdyż jest bardzo prosta, a jednocześnie rzuca światło na wiele codziennych problemów. Mówi ona, że dopóki człowiek ma niezaspokojone potrzeby niższego rzędu (potrzeby fizjologiczne, bezpieczeństwa, miłości i przynależności, szacunku i uznania) nie będzie dążył do zaspokojenia potrzeby samorealizacji (czyli zdobywanie wykształcenia, rozwijanie pasji).

Już słyszę, jak mówisz:

„Przecież moje dziecko jest najedzone, bezpieczne, kocham je, robię co mogę, aby wzmacniać jego poczucie własnej wartości! Naprawdę nic nie stoi na przeszkodzie, aby skupił się na nauce!”

A ja znów przypomnę Ci przepaść pokoleniową i zupełnie inne postrzeganie świata przez dziecko i rodzica. Ty uważasz, że potrzeby dziecka są zaspokojone. Ono może postrzegać sytuację zupełnie inaczej. Proszę, nie lekceważ tego. Otwórz się na dziecko, wysłuchaj co ma do powiedzenia, przyjmij to i zastanówcie się nad rozwiązaniem. Takim, którego dziecko rzeczywiście potrzebuje.


Ciekawe? Podziel się!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *